Jak najlepiej nauczyć się na egzaminy?

Na Gucia: z umiarem
– Tak, boję się, bo to moja pierwsza sesja – Natalia, studiująca Ekonomię na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym nie wie, czego ma się spodziewać. Do tej pory nie odczuła potrzeby systematycznej nauki.
– Zaczynam uczyć się na kilka dni przed egzaminem. Wcześniej o tym się nie myśli.
Ela, ma podobne podejście, choć jest bardziej doświadczoną studentką – studiuje dwa kierunki: Filologię angielską i Filologię hiszpańską.
– Podstawa to dobry plan rozłożenia sobie nauki, bo sprawia, że wiem, na co mogę sobie pozwolić.

Na: raz, dwa, trzy
Ryszard pracuje kocha swoje radio studenckie. Nie ma więc za dużo czasu na naukę. Do sesji przygotowuje się na ostatnią chwilę. Dzień przed egzaminem.
-Za każdym razem powtarzam sobie, że w tym semestrze będę się uczył regularnie. Za każdym razem jednak mi to nie wychodzi i uczę się tuż przed egzaminem. Ale jakoś się udaje. Jestem szczęśliwy

W chwilach zwątpienia podczas nerwowego uczenia się kolejnych zagadnień, warto przypomnieć sobie, że przecież sesja nie trwa wiecznie. Jeszcze trochę wysiłku, a udamy się na upragnione ferie. Ewentualnie możemy liczyć na „Pandę”, bo jak głosi pewna reklama: Never say „no” to Panda. Zaczynamy już niedługo. Tymczasem możecie trochę odpocząć, na przykład słuchając radia studenckiego… Do sesji, gotowi, start!

Na Krecika: ryjemy w notatkach – Długość przygotowań zależy oczywiście od charakteru przedmiotu i ilości materiału – mówi Damian, student Prawa na Uniwersytecie Szczecińskim. Cykl egzaminów nie jest dla niego stresujący, gdyż opracował własny sposób na pogodzenie nauki z życiem towarzyskim. Śniadanie. Potem nauka, aż do obiadu. I tak do późnego popołudnia.
Mimo, że uczy się dużo, Damian przyznaje, że sprawdzona recepta na zdanie egzaminu nie istnieje
– Czasem solidna dawka szczęścia bywa na egzaminie bardziej pomocna, niż godziny przygotowań.

Na Włóczykija: bez stresu Nawet długotrwałe powtarzanie materiału nie gwarantuje zdania egzaminu. Nauka jest dla Andrzeja przyjemnością, ponieważ… nie uczy się wcale. Zrezygnował też z notowania na zajęciach.
– Pewnego dnia stwierdziłem, że moje notatki są nic nie warte, mimo że wydawało mi się, że notuję wszystko. Pożyczyłem notatki od dziewczyny i były świetne! Od tej pory nie popełniłem już błędu notowania na wykładach. Tworzyłem wtedy studenckie radio Szczecina i nie miałem czasu na notowanie.

Tags:

Comments are closed.